Wypisy o ikonie

 
  zbiór myśli ikonopisarzy, duchownych, teologów, historyków sztuki i miłośników ikony  

powrót do menu

| wypisy  |  Opowieść o wizerunku z Edessy  |  List do artystów  | inspiracje  |  
 

Ale my wszyscy z odsłonięta twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu (2 Kor 3,18)

 

 

T. Špidlik SJ, M. I. Rupnik SJ, Mowa obrazów, Warszawa 2001 

Ikona sfera refleksji teologicznej: Prawdziwa sztuka chrześcijańska, sztuka podążająca drogą przekazu, możliwa jest tylko na podstawie teologii wcielenia. To chrystologia stanowi podstawy rozwoju sztuki chrześcijańskiej. Ikona – jako wyraz prawdziwej sztuki i wiary chrześcijańskiej – rozwija się od Soboru Chalcedońskiego (451 r.), który rozstrzygnął najważniejsze spory na temat człowieczeństwa i bóstwa Chrystusa. Ikonograf mógł odtąd malować stworzenia w ich całej prawdzie, gdyż Chrystus przekazał przez swe człowieczeństwo wizję, jaką Ojciec ma o swym stworzeniu. A ponieważ Chrystus jest nam bliski jako człowiek, dlatego i Jego przekaz o Ojcu staje się dla nas dostępny: „Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył” (J 1,18). Sztuka chrześcijańska, zwłaszcza ikonograficzna, będzie się wiec starała przedstawić świat zgodnie z wizja Ojca, która zostaje nam przekazana w Chrystusie.  

Liturgiczne środowisko powstania ikony: W języku ikony zachowuje się rdzeń biblijny, ale zaczyna się również silna obecność tradycji. (..._ ikona stała się – za sprawa synodów i soborów – cząstka „ortodoksyjnego” ( to znaczy zgodnego z prawdziwą doktryną) języka Kościoła powszechnego. Została przyjęta przez Kościół nie tyle ze względu na swoje wartości artystyczne czy dogmatyczne, lecz nade wszystko z powodu swego ścisłego powiązania z modlitwą i liturgią.

Odczytać ikonę: Chodzi mianowicie o to, aby patrząc na ikonę przyjąć postawę afirmacji mieć wolę przyjęcia jej jako obiektywnej całości. Nie chodzi o przypisywanie ikonie jakiegoś znaczenia, lecz o rozpoczęcie z nią dialogu. Kiedy staje się przed ikona i przyjmuje się postawę afirmacji, to znaczy miłości, ona sama odsłania nam swoje znaczenia i włącza nas w swoja narrację. (...) Chodzi więc o „wejście” w ikonę z oczekiwaniem że się ona „otworzy” – i to nie tylko ona sama, ale także dzięki niej Kościół, w którym się narodziła. Trzeba zbliżać się do ikony w kontekście liturgicznym, wśród modlitw, świec, kadzideł i śpiewów. I tylko w ten sposób można stać się ikonografem, to znaczy tym, który zaczyna malować „z umysłem w sercu”, rozumiejąc to, co komunikuje ikona.

Ikona jest klimatem w którym kształtuje się myśl ludzka. 

 

T. Špidlik Sj, Piękno ikon, [w:] Wielcy Mistycy Rosyjscy, Kraków 1996 

Funkcja ikonografa jest podobna do funkcji kapłana (...) „Święte posłannictwo wyobrażeń ikonograficznych sięga swymi początkami czasów apostołów [...] Kapłan sprawujący liturgię przedstawia nam ciało Pańskie mocą swych słów [...] Malarz – poprzez obraz [...]

„trzymane palące się świece oznaczają nie tylko czystość życia tych, którzy się modlą, lecz także światło łaski płynące z celebrowanej tajemnicy” (Podręcznik pastoralnej praktyki rosyjskiej)

„A zbliżać się do świętych ikon należy w stanie godnym, z czystym sumieniem. Podczas oddawania chwały Bogu, świętych śpiewów i modlitw trzeba zapalić świece i okadzać wonnym kadzidłem, a święte obrazy mają być umieszczone na pierwszym miejscu, wedle rangi i wedle znaczenia dla nas świętego. Modlitwami i czuwaniami, i pokłonami, ku wszelkiej chwale Bożej, zawsze je czcić należy ze łzami i ze szlochaniem, i ze skruchą w sercu wyznawać swoje grzechy, prosząc o ich wybaczenie” (Domostroj, jest to stary podręcznik życia rodzinnego). 

T. Špidlik, Myśl rosyjska. Inna wizja człowieka, Warszawa 2000

 Ikony, podobnie jak Pismo Święte, pełnią funkcję „dianoetyczną” – uczą prawdy, oraz funkcję „dynamiczną” – są napełnione mocą i dają łaskę.  

(...) system form ikonograficznych przypomina rejestr formuł dogmatycznych: żadna formuła dogmatyczna nie jest jeszcze żywą wiarą, podobnie jak formy kopiowane przez innych nie są prawdziwym malarstwem. Sztuka – pisze Ałpatow – nie może być oparta wyłącznie na perspektywie dogmatycznej, nie może wychodzić od nauczania formalnego. (...) Fłorenski wymaga intuicji duchowej od tych, którzy dotykają jakiejś prawdy religijnej, i opisuje, w swój sugestywny sposób, tę drogę intuicyjną, która prowadzi do stworzenia odpowiedniego symbolu. 

 

P. Evdokimov, Prawosławie, Warszawa 1964 

„Światłość Twoja oświeca oblicze Twoich świętych” (z liturgii Kościoła)

 Poznawcza treść ikon jest dogmatyczna, dlatego nie ikona jako dzieło sztuki jest piękna, lecz przede wszystkim jej prawda. Ikona nigdy nie może być „ładna”, lecz będąc piękna, wymaga duchowej dojrzałości, by ją poznać.

 Odwrócona perspektywa rzeczywiście ma swój punkt wyjścia w sercu tego, który kontempluje ikonę.

W ikonach nie istnieje światłocień ani wypukłość podkreślona przy pomocy cieni, gdyż w świecie ikon nigdy nie zachodzi słońce, dzień nie ma zmroku i niepodzielnie panuje jasne popołudnie Wcielenia bez cienia i ciemności. Wszelki odcień jest wydobywany z kontrastów, poza wszelką sztucznością oświetlenia i punktów, z których się patrzy.  

 

Irina Jazykowa, Świat ikony, MIC Warszawa 1998  

Objawienie Boga w świecie dokonuje się przez Jego umniejszenie, kenozę (gr. kenwsiV). Na każdym następnym szczeblu obraz w pewnym stopniu odbija Praobraz, dzięki czemu ujawniona zostaje wewnętrzna struktura bytu.  

Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje (Rdz 1, 26), wydzieliwszy tym samym człowieka ze wszystkich stworzeń. W tym sensie człowiek także jest ikoną Boga. Mówiąc dokładniej, jest wezwany aby stać się takim. Zbawiciel wezwał uczniów: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48). Tu właśnie ujawniona zostaje prawdziwa ludzka godność, objawiona człowiekowi przez Chrystusa. Jednakże na skutek grzechu, po odpadnięciu od źródła Bytu, człowiek w swym naturalnym stanie nie odbija, jak czyste zwierciadło, Bożego obrazu. Celem osiągnięcia wymaganej doskonałości człowiek musi ponosić wiele wysiłków (Mt 11,12). Słowo Boże przypomina człowiekowi jego początkowym powołaniu. Świadczy o tym również obraz Boży, (13) wyjawiony w ikonie.  

Ewangelia uczy, że celem człowieka nie jest po prostu samodoskonalenie jako rozwijanie jego naturalnych zdolności i cech, ale ujawnienie w sobie prawdziwego Obrazu Bożego, osiągnięcie Bożego podobieństwa, co święci ojcowie nazywali „przebóstwieniem”. 

Nie przypadkiem św. Bazyli mówił, że „chrześcijaństwo to upodobnienie się do Boga w mierze, w jakiej jest to możliwe dla ludzkiej natury”.  

Proces „przebóstwienia”, duchowej przemiany człowieka, jest chrystocentryczny, gdyż jest zbudowany na upodobnieniu do Chrystusa. Nawet naśladowanie jakiegoś świętego kończy się nie na nim, ale prowadzi przede wszystkim do Chrystusa. „Naśladujcie mnie, jak ja naśladuję Chrystusa” – pisał Paweł Apostoł (1 Kor 4, 16). Również każda ikona jest z zasady chrystocentryczna, kogo by nie przedstawiała – samego Zbawiciela, Bogurodzicę lub któregoś ze świętych. Chrystocentryczne są również ikony przedstawiające święta. Właśnie dlatego, że jest nam dany jedyny prawdziwy Obraz i wzór do naśladowania – Jezus Chrystus, Syn Boży, Wcielone Słowo.

Obraz ten powinien zostać w nas wysławiony i zajaśnieć: „My wszyscy odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu” (2 Kor 3, 18).  

Jednakże w stworzeniu obraz Boży jest jeszcze bardziej pomniejszony niż w człowieku, ponieważ grzech wszedł na świat i świat leży w złym, Każdy niższy szczebel bytu odbija nie tylko Praobraz, ale i poprzedni szczebel, a na tym tle bardzo dobrze widać rolę człowieka, „stworzenie bowiem zostało poddane marności” i „oczekuje objawienia się synów Bożych” (Rz 8, 19-20). Człowiek podeptawszy w sobie obraz Boży, skaził ten obraz (15) w całym stworzeniu.  

Celem ikony jest skierowanie naszej uwagi ku Praobrazowi – przez jedyny Obraz Wcielonego Syna Bożego – ku Bogu niewidzialnemu. Droga ta polega na wyjawieniu Obrazu Bożego w nas samych. Kult ikony oznacza oddawanie czci Praobrazowi, modlitwa przed ikoną jest staniem wobec Nieosiągalnego i Żywego Boga. Ikona jest jedynie znakiem Jego obecności. Estetyka ikony jedynie w małym stopniu zbliża się do niezniszczalnego piękna przyszłego wieku, jest jakby lekko zarysowanym konturem, niezupełnie jasnymi cieniami; kontemplujący ikonę przypomina człowieka stopniowo odzyskującego wzrok, którego uzdrawia Chrystus (Mk 8, 24). Oto dlaczego o. Paweł Florenski twierdził, że ikona zawsze jest czymś mniejszym lub większym niż dzieło sztuki. O wszystkim decyduje bowiem duchowe doświadczenie człowieka.  

Poznanie, jak twierdzi Arystoteles, zaczyna się od zadziwienia. Nierzadko tez poznanie Boga zaczyna się od zadziwienia pięknem Bożego stworzenia. 

„Ikona jest widzialnością niewidzialnego i nie mającego obrazu, ale przedstawionego w sposób cielesny ze względu na słabość naszego rozumienia” (św. Jan Damasceński)  

“To, co słowo nauczania daje słuchowi, to milczące malarstwo ukazuje przez przedstawienie” (św. Bazyli Wielki)  

Kanon malowania ikon powstawał stopniowo, w ciągu wieków, wyrastając z teologicznego rozumienia obrazu, i dlatego kanon nie jest rozumiany jako zewnętrzne ramy, ograniczające wolność ikonografa, a raczej jako rdzeń, dzięki któremu ikona istnieje jako dzieło sztuki. Jednakże prawosławna tradycja widzi w ikonie tekst, a nie schemat, co oznacza, ze artystyczna strona ikony jest tak samo ważna, jak i ideologiczna.  

Ikona to złożony organizm, w którym idea teologiczna jest wyrażona za pomocą określonych środków artystycznych, analogicznie do drzewa zakorzenionego w glebie chrześcijańskiego objawienia, a gałęzie tego drzewa – to osobiste doświadczenie mistyczne i talent artystyczny ikonografa.  

Ikona od początku byłą rozumiana jako tekst sakralny. Jak każdy tekst wymaga określonego nawyku czytania. Jak w pierwotnym Kościele dla lepszego przyswojenia Pisma Świętego znana była zasada czytania na wielu poziomach. Świadczy o tym św. Augustyn, wymieniając następujące poziomy: literalny, alegoryczny, moralny i anagogiczny. W określonej mierze ta zasada odnosi się także do czytania ikony jako tekstu. Na pierwszym poziomie dokonuje się zapoznanie z tematem(kto lub co jest przedstawione, czy temat w pełni odpowiada tekstowi Biblii lub żywotowi świętego bądź modlitwie liturgicznej). Na drugim poziomie dokonuje się wyjawienie sensu obrazu, symbolu, znaku (w tym wypadku ważne jest, jak przedstawiono – kolor, światło, przestrzeń, czas, szczegóły). Na trzecim poziomie – ujawniony zostaje związek przedstawienia z widzem (co ikona mówi tobie, poziom odwrotnego związku). Czwarty poziom – anagonia (od gr. wstępowanie [anagw - wyprowadzać do góry]), oznacza czystą kontemplację, przejście od widzialnego do niewidzialnego, do bezpośredniej wspólnoty z Archetypem (na tym poziomie ujawnia się głęboki sens – po co istnieje ikona).  

Dla współczesnego człowieka wychowanego poza tradycją chrześcijańską, już pierwszy poziom okazuje się być trudny do pokonania. Drugi poziom odpowiada poziomowi katechumenów w Kościele i wymaga pewnego przygotowania, swego rodzaju katechizmu. Na tym poziomie i sama ikona staje się katechizmem, ową „Biblia ubogich”, jak ją nazwali święci ojcowie. Trzeci poziom odpowiada ascetycznemu i modlitewnemu życiu chrześcijanina, w którym wymagane są nie tylko wysiłki intelektualne, ale przede wszystkim praca duchowa, budowanie „wewnętrznego człowieka”. (22) Na tym poziomie już nie my odkrywany obraz, ale obraz zaczyna działać w nas. W tym wypadku ikona jako tekst staje się nie tylko nosicielką informacji, ile bodźcem pobudzającym informacje w osobie ją kontemplującej. Czwarty poziom objawia się na wyższych stopniach modlitwy. Św. Grzegorz Palamas uważał, ze inne ikony potrzebne są neofitom, inne ludziom świeckim, jeszcze inne mnichom, natomiast prawdziwy hezychasta kontempluje Boga poza wszelkim widzialnym obrazem. Jak widzimy, znowu powstaje drabina, po której wspinając się przechodzimy do Pierwowzoru – Nieosiągalnego Boga – który wszystkiemu daje początek.  

(...) chrześcijaństwo niosło ze sobą nie odrzucenie wszelkiej kultury, a inny typ kultury, ukierunkowanej na priorytet sensu nad pięknem, co było całkowicie sprzeczne ze starożytną estetyką, zachwycającą się, zwłaszcza w późnych swych przejawach, pięknem zewnętrznym przy równoczesnym rozkładzie moralnym.  

Podstawowe znaki języka ikony są nam znane – kolor, światło, gest, oblicze, przestrzeń, czas – ale proces czytania ikony nie składa się z tych znaków, jak z kostek. Ważny jest kontekst, wewnątrz którego jeden i ten sam element (znak, symbol) może mieć dowolnie szeroki zakres tłumaczeń. Ikona nie jest kryptogramem i dlatego proces jej odczytania nie może zamykać się w znalezieniu jednego klucza; tutaj konieczna jest długa kontemplacja w której biorą udział i rozum, i serce. Punkt zbiegu pozornych linii, o których mówiliśmy [perspektywa odwrócona], znajduje się dosłownie na przecięciu dwóch światów, na granicy dwóch obrazów – człowieka i ikony. Proces kontemplacji jest analogiczny do procesu przesypywania pisaku w klepsydrze. Im człowiek kontemplujący ikonę jest bardziej jednością, tym więcej w niej odkrywa, i odwrotnie: im więcej człowiekowi objawia się w ikonie, tym większe są zmiany w nim samym.  

 

E. Trubieckoj, Kolorowa kontemplacja, Białystok 1998 

Istota prawdy życiowej, przeciwstawianej przez religijna sztukę ruską królestwu Bestii, znajduje swój pełny wyraz nie w tym lub innym typie ikonograficznym w cerkwi ruskiej rozpatrywanej całościowo. Cerkiew rozumiano bowiem jako zasadę, która winna panować w świecie. Cały świat winien stać się świątynią Bożą. Do tej świątyni powinna wejść cała ludzkość, aniołowie i wszystkie stworzenia niższego rzędu. Właśnie w idei wszystko ogarniającej świątyni zawarta jest religijna nadzieja na przyszłe pogodzenie całego stworzenia, co przeciwstawia się faktowi wojny powszechnej i krwawego zamętu.  

„Nie tak [na wzór niemiecki] malowali podobizny świętych starzy, dobrzy ikonografowie: oblicze, ręce i wszystkie zmysły czynili wzniosłymi, wycieńczonymi prze post, trudy i wielki ból. A wyście teraz zamienili ich podobizny i malujecie tak, jakbyście malowali samych siebie.” (protopop Awwakum, Księga biesiad duchowych, IV)   

Należy jednak pamiętać, że aspekt bólu ascetycznego ma charakter drugorzędny i znaczenie przygotowawcze. Najważniejsza natomiast jest radość ostatecznego zwycięstwa Bogoczłowieka nad człowiekiem-bestią, wprowadzenie do świątyni całej ludzkości i całego stworzenia. Do tej zaś radości człowiek powinien zostać przygotowany przez wysiłek ascetyczny. Człowiek nie może wejść do świątyni takim, jakim jest, ponieważ dla nie obrzezanego serca nie ma miejsca w tej świątyni: właśnie dlatego ikon nie można malować wzorując się na żywych ludziach.  

Ikona nie jest portretem, a praobrazem nadchodzącej epoki, w której świątynia obejmuje całą ludzkość. Ponieważ takiej ludzkości jeszcze nie widać w obecnych grzesznych ludziach, a tylko się jej domyślamy, ikona może być jedynie jej symbolicznym przedstawieniem.  

Powstrzymanie się od pokarmu, a zwłaszcza mięsa, ma dwa cele: po pierwsze upokorzenie ciała jest koniecznym warunkiem uduchowienia człowieka; po drugie, tym samym przygotowuje nadchodzący pokój między ludźmi i ludzi z niższymi od nich istotami. Ikony ruskie w zdumiewający sposób przedstawiają obie te myśli.  

Błędem byłoby sądzić, ze bezruch na starych ikonach jest stałą cechą postaci ludzkich. W ikonografii ruskiej nie jest ta cecha przyswajana każdej ludzkiej twarzy, a jedynie określonym stanom człowieka. Człowiek jest nieruchomy, kiedy jest przepełniony nadprzyrodzonością, samym Bogiem, gdy w ten lub inny sposób wchodzi w nieruchomy sposób życia Bożego. Przeciwnie, człowiek w stanie bez łaski lub też poprzedzającym otrzymanie łaski, człowiek, który jeszcze nie zaznał ukojenia w Bogu, bądź po prostu nie osiągnął celu swej drogi życiowej, jest często ukazany na ikonach jako bardzo ruchliwy.  

Schopenhauer sformułował znakomity aforyzm, że do wielkich dzieł sztuki należy odnosić się tak, jak do najjaśniejszych osób. Byłoby nietaktem, jeżeli byśmy sami pierwsi zaczęli z nimi rozmowę. Winniśmy stać przed nimi z uszanowaniem i czekać, aż one zechcą się do nas odezwać. W odniesieniu do ikony ten aforyzm jest niezwykle trafny, ponieważ ikona jest czymś więcej niż tylko sztuka. Trzeba długo czekać, aż ikona do nas przemówi, zwłaszcza biorąc pod uwagę ogromny dystans czasowy, który dzieli nas od ikony.  

Uczucie obrzydzenia, jakiego doznałem podczas oglądania bachanalii Rubensa, natychmiast uświadomiło mi tę cechę ikon, o której myślałem: bachanalia są skrajnym wyrazem tego życia, które odrzuca ikona. Tłuste i trzęsące się ciała, które rozkoszują się same sobą, pożerają i zabijają żeby pożerać. – temu właśnie zagradzają drogę błogosławiące ręce na ikonach. Mało tego: święci domagają się od nas, abyśmy pozostawili za progiem wszelki banał życiowy, ponieważ „troski życiowe”, które należy porzucić, także umacniają władze sytego ciała. Dopóki nie uwolnimy się od swego czasu, ikona do nas nie przemówi. Kiedy jednak przemówi do nas, wtedy ogłosi nam najwyższą radość – nadprzyrodzony sens życia i koniec królestwa Bestii.  

(...) ból i radość jednoczą się w świątyni w jedną organiczna całość.  

 

 
powrót do menu        

Ó Jacek Wróbel